Jak tam u Was z paleniem?😁
#Fermentacja tytoniowa ma to do siebie, że możecie wykonać ją w domu i niekoniecznie musicie robić ją na samym tytoniu! W Polsce mamy wiele surowców, które naturalnie zawierają w swoim składzie nikotynę. A tutaj przed Państwem jedna z nich: Pani Cynia
Cynia wyniosła/ Zinnia to roślina, która znacie bardzo dobrze z przydomowych ogródków. Jest niepozorna, często spotykam się też ze zdaniem, że nie jest wizualnie szczególnie lubiana. Póki jej nie poznałam właściwie kojarzyła mi się z babcinym ogródkiem. A jest używana jako surowiec leczniczy w ziołolecznictwie. O jej właściwościach więcej przeczytacie na stronach dr Różańskiego i PTZiF. Surowcem są liście i kwiaty i ze wskazaniem są używane m.in. stany skurczowe układu pokarmowego, zaburzenia trawienne i niestrawność. Ale My wróćmy do palenia!
Korzeń cynii zawiera w sobie naturalnie aż 0,1% nikotyny. To znaczy, że może być spokojnie zamiennikiem tytoniu i możecie go wykorzystać do skrętów czy fajki. Sama fermentacja surowca nie jest trudna, ale za to czasochłonna i wymaga wiele zabawy: dosłownie. Ale jeżeli ktoś ma czas i ochotę, zawsze można spróbować dla zdobycia doświadczenia. Sama fermentacji poddaję nie tylko korzenie ale tez liście i kwiaty, czyli całą roślinę. Na bazie przepisu fermentacyjnego tytoniu wykonuję ją po swojemu ale z podobnym skutkiem końcowym (polecam zrobić ją nie tylko na cynii). Na czym ona polega i co do niej potrzebujecie?
– świeży korzeń cynii wyniosłej (ja użyłam całej rośliny)
– woda
– miód
– piekarnik, słoik z zakrętką, czas i anielską cierpliwość
Około 1 łyżki stołowej miodu rozpuszczam w 300 ml wody w temp 40 stopni. Następnie roztwór przelewam do butelki ze spryskiwaczem. Cynię rozdrabniam na mniejsze części, następnie spryskuję je roztworem wody i miodu. Następnie cały surowiec upycham w słoiku tak, żeby nie było w nim wolnej przestrzeni, zakręcam go (żeby nie było dostępu do tlenu) i wkładam do piekarnika. Kilka godzin, termoobieg w temp. 50 stopni. Następnie surowiec wyciągam, ponownie spryskuję słodkim roztworem i z powrotem wkładam go do słoik powtarzając cały proces (łącznie wykonuję na jednym surowcu 3-4 takie cykle). Końcowo susz wyciągam z piekarnika i szybko suszę. Suchy szeleszczący surowiec mocno rozdrabniam, jak najdrobniej się da i GOTOWE 🙂 Sama rozdrabniam go na bieżąco do skrętów, nie rozdrobniłam go w całości od razu. Jak dobrze znacie zasadę zielarską „im bardziej rozdrobniony surowiec tym mniej wartościowy”. Dlatego robimy to na bieżąco i tylko na tej części, której potrzebujemy.
Miłego palenia! 😃
Kategorie: Bez kategorii