W społeczeństwie panuje ogólne przekonanie, że w ciąży lepiej ziół nie używać, ze względu na „wiele skutków ubocznych”. Choć szczerze mówiąc, za każdym razem gdy to słyszę…milczę w stronę rozmówcy. Kierując się cennymi słowami Paracelsusa: Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę. Ale nie tylko to będzie powodem. Dlaczego?


Jest to temat tak delikatny, że aż strach o nim właściwie wspominać 😉 Przekonanie o szkodliwości terapii ziołami w okresie ciąży w praktyce często będzie wynikiem niewiedzy, powtarzania bezwiednie tego co uslyszymy od osoby trzeciej bez sprawdzenia wiarygodności informacji i -co niepokojące- sprzecznych informacji, do których mamy dostęp w internecie oraz pozycjach książkowych/poradnikach ciążowych (co już jest niebezpieczne!). Często spotykam przykłady ziół, które użyte przez kobietę w ciąży będą miały na nią wpływ ledwie neutralny, albo wręcz mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Dzieje się również odwrotnie: bezpodstawnie zakazuje się rośliny, które wręcz sprzyjają ogólnemu zdrowiu przyszłej mamy i dziecka.

Zgodzę się, że zdecydowaną większość ziół należy omijać szerokim łukiem. Świat roślin leczniczych jest na tyle szeroki, że jeżeli nie wiemy: nie sprawdzajmy tego na sobie poomacku (jeszcze w brzemiennym stanie). Podstawowym zachowaniem przy stwierdzeniu ciąży jest natychmiastowe zaprzestanie każdej kuracji ziołami, którą w tym czasie prowadzimy. A jak pomóc sobie w naturalny sposób z dolegliwościami ciążowymi, jeżeli nie chcemy wspomagać się lekami syntetycznymi? Mowa o najbardziej podstawowym wsparciu w nieprzyjemnych dolegliwościach i potrzebach, które pojawiają się w tym okresie, takich jak:

-skłonność do stanów zapalnych układu moczowego i nerek
-wzmocnienie mięśni Kegla
-przeziębienie
-napięcie nerwowe
-wahania nastroju
-mdłości
-ból głowy
-zgaga
-problemy z perystaltyką jelit.
-opuchnięcia

Na pewno nie ma ogólnej recepty dla wszystkich ciężarnych. Spowodowane jest to tym, że każda z nas jest inna i będzie przechodzić ten wyjątkowy czas zgodnie z WŁASNĄ fizjologią. W wielu kulturach uznaje się go za okres wyjątkowy. Organizm kobiety zmienia sie tak gwałtownie i tak niebywale, że porównuje się go m.in. z rozwojem dziecka w okresie niemowlęctwa. Są to tak silne procesy, w których kobieta ma organizm wrażliwy jak niemowle. Dodatkowo dziecko w łonie matki jest niesamowicie wrażliwe na wszelkie substancje z zewnątrz, jest silnie skłonne do mutacji i nieodwracalnych zmian (i tu mam na myśli nie tylko zioła ale i to co jemy czy to jakich kosmetyków używamy!). Do tego dojdą indywidualne zależności jak wiek ciężarnej, przebyte bądź obecne choroby, przyjmowane leki, objawy alergiczne na poszczególne składniki, stan psychiczny a nawet komfort w życiu prywatnym i relacje rodzinne czy społeczne. 

Organizm traktuje ciążę trochę jak chorobę. Na pewno zanim sięgniesz po jakiekolwiek zioła w ciąży, musisz upewnić się czy jest to roślina dla Ciebie i czy na pewno tego potrzebujesz. Szczerze porozmawiaj z osobą, która ma doświadczenie w ziołolecznictwie (lekarz praktykujący fitoterapię, dobry naturopata czy doświadczony fitoterapeuta). Taka osoba po przeprowadzeniu szczegółowego wywiadu na pewno pomoże dobrać odpowiednią roślinę, wyjaśni Ci Twoje obawy z nimi związane, przede wszystkim po rozmowie wyjaśni Ci, czy w ogóle danej kuracji potrzebujesz a jeżeli już to jaką. Musimy pamiętać, że to co szkodzi nam, zaszkodzi również dziecku: to podstawowa recepta na zdrowie. Często fitochemia rośliny to za mało: może okazać się, że na co dzień roślinę tolerowaliśmy bardzo dobrze, ale w ciąży „coś się zmieniło” i już na nas tak nie działa. Nie zmuszajmy się też do przyjmowania ziół, jeżeli nasz organizm tego nie chce: wsłuchuj się w siebie. To, że takie a nie inne zioła mogą nam pomóc w ogólnym pojęciu nie oznacza, że mamy je na siłe przyjmować: bo nam zaszkodzą! 

Poniżej informacyjnie wymienię przykładowe zioła, które są ogólnie przyjęte jako pomocne w okresie ciąży – co nie znaczy, że sprawdzą się w Twoim przypadku! Przy każdym z nich zostawię BARDZO krótki komentarz:

Poziewnik – jako roślina zawierająca najwięcej krzemu. Krzem jest zalecany kobietom ciężarnym, ponieważ m.in. zapobiega krwawieniom, wzmacnia mięśnie, włosy, skórę, paznokcie i kości. Pamiętajmy, żeby wydobyć krzem z surowca należy roślinę gotować na małym ogniu przez około 10 minut (tyczy się to ogólnie roślin krzemowych).

Brzoza – jednymi z ważniejszych organów w ciele każdej kobiety będzie nerka. To właśnie m.in. z jej energii wg TMC w łonie powstaje dziecko warunkując jego zdrowie. Szczególnie w okresie ciąży powinnyśmy dbać o nie należycie by ustrzec się od stanów zapalnych, które mogą być zagrożeniem dla nas jak i dziecka. Postanowiłam uwzględnić w zapisie liść brzozy, ponieważ działa oczyszczająco a przede wszystkim moczopędnie wspierająć pracę nerek. Liść brzozy jest jedną z metod, by wspomóc odpowiednie ich funkcjonowanie.

Melisa – jest moją drugą ciążową faworytką. Doskonale ochładza organizm, łagodzi stany napięcia w obrębie układu pokarmowego, mdłościami i problemami z żołądkiem. Warto pić napar na noc, by rozluźnić się po całym dniu, kojąco wpłynąć na układ nerwowy i pokarmowy, by należycie wypocząć. Parzymy wodą o temperaturze 95 stopni około 20 minut, koniecznie pod przykryciem. Po tym czasie cały napar, który znalazł się na spodku zbieramy spowrotem do filiżanki: to co najcenniejsze znalazło się właśnie na nim. Należyte działanie ma tylko melisa świeża: ponieważ jest rośliną „eteryczną”, zielarski susz na niewiele już nam się zda (chyba, że mamy tegoroczny, dobrze wysuszony i zabezpieczony susz własnoręcznie przez nas zebrany).

Lawenda – subtelne zioło uspokajające. Łagodna i przyjemna w smaku, ukoi nasze nerwy i pozytywnie wpłynie na nasz organizm równie kojąco jak melisa.

Wiązówka błotna – sposób na przeziębienie w ciąży. Kora wierzby nie jest wskazana i jest za mocna, ale „podobny” efekt terapeutyczny uzyskamy właśnie dzięki wiązówce. Jest o wiele delikatniejsza i stabilniejsza.

Prawoślaz – nie ma przeciwwskazań ani do korzenia ani do liścia w okresie ciąży, natomiast bardziej delikatnym jest liść więc skłaniałabym się by używać właśnie jego. Leżeli szukamy metody wyksztuśnej przy kaszlu czy „zalewa nas” od strony żołądka niebywała zgaga, macerat prawoślazowy świetnie ukoi te dolegliwości.

Majeranek – oczywiście roślina stosowana przy dolegliwościach od strony układu pokarmowego, może łagodzić mdłości, ale bardzo dobrze radzi sobie ze stanami zapalnymi górnych dróg oddechowych.

Przywrotnik – jedna z metod polecanych jeszcze przez Marię Treben w „problemach natury kobiecej” (choć ciąża problemem oczywiście nie jest!). Przywrotnik jest rośliną, która regularnie stosowana wzmacnia mięśnie odpowiedzialne za trzymanie moczu, mięśnie Kegla, które zaleca się ciężarnym wzmacniać do okresu naturalnego porodu: by ten przebiegł stabilniej.

Korzeń mniszka – wesprze naszą wątrobę i nerki, które i tak mają więcej pracy do wykonania niż przed ciążą ale przede wszystkim zmniejszy nasze opuchnięcie kończyń jak i całego ciała spowodowane zatrzymaniem wody w organizmie. Korzeń jako materia jest gruby, więc sporządzamy z niego wywar.

Dziurawiec – używany w problemach obrębu układu pokarmowego i obniżeniu nastroju. Mimo że jest rośliną fotouczulającą, nie dotyczy to wyciągów wodnych. Dlatego spokojnie możemy użyć naparu, który nas nie uczuli a bezpiecznie ukoi nerwy. Ważąc moc ziół, w razie tego typu problemów najpierw skorzystaj z naparu z melisy, lawendy, dopiero z braku efektów w drugiej kolejności z dziurawca, a w trzeciej: kozłka.

Głóg – ponieważ tłoczymy w ciąży 1/3 więcej krwi niż normalnie, a serce mamy to samo co przed ciążą: głóg wzmocni je i wspomorze jego pracę.

Czarny Bez – kolejna z metod na przeziębienie. Spokojnie przy gorączce jak i uporczywym kaszlu używamy naparu z kwiatostanu czarnego bzu. Co do owoców wstrzymałabym się z użyciem, ponieważ choć mają delikatne działanie wypróżniające i wzmacniające działanie kwiatostanu, źle wysuszone, z niepewnego źródła czy świeże owoce (ze wskazaniem na pestkę) zawierają cyjanowodór, który może nam i dziecku oczywiście zaszkodzić.

Żurawina – Wspomaga zdrowie naszego układu moczowego. Bardzo popularna, będzie przyczynać się do zmniejszenia rzyczepności bakterii na ściankach pęcherza. A o infekcje pęcherza w ciąży nie trudno: często to zmora większości ciężarówek. Nigdy nie bagatelizujmy infekcji pęcherza moczowego w ciąży, ponieważ może ona doprowadzić do chorób nerek. Tego typu problemy mogą doprowadzić nawet do sepsy u płodu. Każdorazowo konsultuj się z ginekologiem i wykonuj badanie moczu i jego posiew.

Jagoda – często podczas ciąży paniom pogarsza się wzrok. Podjadanie codziennie jagód pozwoli wzmocnić oczy: ale i poprawić jakość i ciśnienie tętnicze krwi oraz pracę serca.

Poniżej wymienię kilkanaście pozycji roślin z przyczyn -większych i mniejszych- ZAKAZANYCH całkowicie (bądź w ograniczeniu dawką) w okresie ciąży. Będą to:

Mięta pieprzowa – często spotykam ją w materiałam internetowych i poradnikach na ciężarnych jako zalecaną. Realia są takie, że nie jest zalecana w okresie ciąży. Spowodowane jest to tym, że zawiera sporą ilość mentolu, którego nadmierne spożycie przyczynia się do wad mózgu u płodu (nie dotyczy to innych gatunków mięty),

oraz inne zioła, m.in.: chmiel, pokrzywa, glistnik, pluskwica, tatarak, rozmaryn, imbir, bylica piołun, boże drzewko, bylica pospolita, papryka ostra, rzewień, anyż, kalina koralowa, szanta, bagno, nostrzyk, szałwia, różeniec górski, senes, kruszyna, jałowiec, żeń-szeń, kopytnik, wrotycz, ruta, aloes, lukrecja, tymianek, oregano, skrzyp polny.

UWAGA! Zanim użyjesz tych roślin skonsultuj się z osobą, która zna się na ziołolecznictwie i pamiętaj, że każdemu z nas służy co innego w innej dawce, więc należy metodę indywidualnie do Nas dostosować! Masz pytania do artykułu, nie zgadzasz się z nim lub potrzebujesz wyjaśnień? Napisz do mnie.

Kategorie: Magiczne rośliny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *