Pod tą mniej znaną nazwą, kryje się roślina najbardziej charakterystyczna dla miesiąca maj: mimo to dziś słów o niej kilka. Oczywiście mowa o mniszku pospolitym (Taraxacum officinale L.). Poza wilczym zębem, często określany jest jako lwi ząb, wołowe oko, dmuchawiec, podróżnik mleczowaty -i najbardziej powszechny- mlecz (mimo, że mlecz jest zupełnie inną rośliną). Mniszek swoją nazwę, zawdzięcza swojemu obliczu po zdmuchnięciu dojrzałych owoców wraz z puchem: główka opasana zeschniętymi listkami przypomina miniaturową ogoloną głowę mnicha. Roślina uwielbiana i niezapomniana nie tylko przez jej szerokie zastosowanie: nie jeden z nas doskonale pamięta z dzieciństwa charakterystyczne przybrudzenia jego mleczkiem, i szerokie ubolewania mamy nad zniszczonym przez jego brązowawy odcień nie jednego ubrania każdego przedszkolaka. 

 

Roślina ta jest wieloletnią, w sprzyjających warunkach osiągającą wysokość nawet 50 cm. Możemy ją napotkać praktycznie wszędzie: w ogrodzie, na łące czy polach. Mięsista, liście długie, przy samej ziemi układające się w rozłożystą koronę. Kwiatstan dość spory, osiągający średnicę do 5 cm. Kwiaty codziennie otwierają się o świcie, łapiąc co najlepsze, by tuż po poludniu znów zasnąć. Po przekwitnieniu tworzą nasze ukochane dmuchawce. To niesamowite, ale jażdy jeden posiada wraz ze swą lotką nawet do 150 nasion, umiejętnie rozsiewanych w okolicy za pomocą wiatru. Jako roślina lecznicza, jej surowcem jest każda jej część. Jako kwiat zbierane są tylko płatki, bez szypułek. Najbardziej wartościowym zbiorem -w przypadku ziela- jest zbiór młodej rośliny. Korzenie zbieramy dopiero na jesień. Jego suszenie musimy wykonać skrupulatnie: niedosuszona część rośliny po prostu zaczyna gnić.

Lwi ząb znanym był już w lecznictwie Arabskim. W Azji szerokie zastosowanie miał w Indiach i Chinach, przede wszystkim jako pomoc przy złej przemianie materii. W Europie XVI wieku zalecali go m.in. tacy lekarze i botanicy jak Adam Lonitzer -zwany Lonicerusem- i włoski Pierandrea Matthioli. Jeden z najsłynniejszych polskich zielarzy, Marcin z Urzędowa pisał o nim w 1595 r. w Herbarzu Polskim: To ziele warząc z koprem włoskim a pić otwiera zamuloną wątrobę i żółtą niemoc spędza.

Tak jak pisał Marcin z Urzędowa, mniszek stosowany jest wewnętrznie w wydzielaniu żółci (silnie żółciotwórczy), jak i leczeniu schorzeń wątroby (również marskości), woreczka żółciowego, przy wspomaganiu przemiany materii, braku apetytu i niestrawności. Bardzo dobrze oczyszcza organizm: Maria Treben w swoich przepisach zalecała zjadanie 10 łodyżek młodego mniszka dziennie wiosną, kiedy roślina jest najbardziej bogata w związki czynne. Dobrze działa na choroby nerek, roślina silnie moczopędna i saluretyczna. Pomaga w pozbyciu się nadmiaru wody z organizmu, jest jednym z ziół przywracających prawidłowe funkcjonowanie układu limfatycznego. Obniża cukier we krwi, dzięki czemu jest używany jako lek przeciwcukrzycowy w początkowej fazie cukrzycy. Doskonale odbudowuje organizm po zniszczeniach antybiotykowych i toksycznych. Syrop uzyskiwany z kwiatów ma działanie napotne, idealnie nadaje się jako pierwsza pomoc przy przeziębieniu. Zewnętrznie sok ze świeżych liści używany jest do stopniowego pozbywania się brodawek, kurzajek i kłykciny (podobnie jak sok z glistnika jaskółczego ziela). Poza fitoterapią mniszek używany jest także w kuchni: w Niemczech, Szwajcarii, Francji i Włoszech młode liście używane są do sałatek i gotowane jako szpinak. W niemieckiej Saksonii i Bawarii (choć również i w Polsce) prażony korzeń mniszka używany jest zamiennie jako kawa.

zdjęcie: pixabay.com
Kategorie: Magiczne rośliny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *